2010-05-20 01:18:46Cięta Angielska
2010-03-30 21:58:32Czas nie leczy ran
2010-03-22 20:51:17Iga Hedwig - moja refleksja po jej śmierci
2010-03-21 20:17:21Kiedy związek się rozpada...
2010-03-16 20:51:35Co z tą wiosną?
2010-03-04 20:11:21Łup łup łup i koło do wymiany.
2010-02-23 20:35:24Uważaj co mówisz. Licz się z tym ze ktoś to usłyszy.
2010-02-22 20:44:46Grosz groszowi nie równy?
W poniedziałek zapadł wyrok w sprawie motocyklisty, który zapłacił na bramkach jedno groszówkami. Znienawidzona przez motocyklistów autostrada A4 nie daje o sobie zapomnieć. Pan Maciej – motocyklista z Krakowa przejeżdżał autostradą i zapłacił za nią monetami o nominale 1 grosza. Kasjerka liczyła pieniądze przez 5 minut, co skutecznie zatamowało ruch na bramce.
Sąd orzekł, że pan Maciej złamał jeden z paragrafów kodeksu wykroczeń. To jeszcze nie koniec – sąd uznał, że pan Maciej celowo płacił monetami o niskim nominale. W pisemnym uzasadnieniu znalazło się stwierdzenie doprowadził do utrudnienia tamowania ruchu. To tak, jakby motocyklista swym zachowaniem miał utrudnić życie innym motocyklistom chcącym blokować bramki poboru opłat. Za to „przewinienie” ma zapłacić 200 złotych grzywny i 50 złotych za postępowanie sądowe.
Pan Maciej od wyroku się odwołał. – nic dziwnego. Przecież, to, ze ktoś płaci jedno groszówkami nie oznacza że popełnia przestępstwo czy wykroczenie. Co jeśli jednak, my – mieszkańcy Nowego Sącza będziemy mieć taki problem? Nie koniecznie na autostradzie.
Kilka dni temu miałam taką sytuacje: Wsiadłam do autobusu (numer linii nie istotny), przy sobie miałam 2 złote, w drobnych. Poprosiłam kierowcę o bilet i dałam mu dwuzłotówkę w bilonie: kilka 20 – groszówek, 10 – groszówek i kilkanaście 2 – groszówek. Co usłyszałam? Że takimi drobnymi to na bramkach na A4. SKANDAL!!! Kierowca nie chciał mi sprzedać biletu. Nie zastanawiając się dłużej zabrałem pieniądze, schowałam do kieszeni i usiadłam na wolnym miejscu. W autobusie było niewielu pasażerów, więc kierowca krzyknął, ze może ktoś mi zamieni na „całe 2 złote’. Udałam że nie słyszę, po czym wysiadłam na czwartym przystanku.
Niby nic, ale się wściekłam. Przecież pieniądze mają ta samą wartość. Widać, kierowca sądeckiego MPK nie chodził na matematykę i nie wie, że jeśli sto jedno groszówek dodamy do siebie to będziemy mieć sto groszy, czyli jedną złotówkę. Nadal nie rozumie zachowania kierowcy. Pieniądz – to pieniądz.
Idąc dalej tropem jedno groszówek, jestem jak najbardziej za panem Maciejem. Wtóruje mu po stokroć. Liczę na to, że sąd – niezawisły organ orzekający o sprawiedliwości w tym kraju uzna, że pieniądze, bez względu na ich nominał mają wartość. Pamiętajcie o tym, że jeżeli idziecie do sklepu, to nie musicie mieć odliczonej kwoty. W autobusie, to co innego, bo tak trzeba.
Można wywnioskować z tego, że panowie kierowcy w naszym kochanym sądeckim MPK przyjmują tylko „gruby” bilon. Jedno groszówkami gardzą.