2010-05-20 01:18:46Cięta Angielska
2010-03-30 21:58:32Czas nie leczy ran
2010-03-22 20:51:17Iga Hedwig - moja refleksja po jej śmierci
2010-03-21 20:17:21Kiedy związek się rozpada...
2010-03-16 20:51:35Co z tą wiosną?
2010-03-04 20:11:21Łup łup łup i koło do wymiany.
2010-02-23 20:35:24Uważaj co mówisz. Licz się z tym ze ktoś to usłyszy.
2010-02-22 20:44:46Grosz groszowi nie równy?
„We łbie, to ona nic nie ma. Jest pusta jak wiadro po farbie, albo proszki do prania. To jeszcze nic. Laska jak się nawali, to niezłe jazdy odstawia.” Takich ciekawych rzeczy nasłuchałam się dziś jadąc autobusem. Dwóch młodych mężczyzn rozmawiało o dziewczynie, która siedziała na przedzie autobusu.
Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, czy ktoś was podsłuchuje, może złe słowo, czy ktoś Was słucha, a raczej to o czym mówicie. Przykładem może tu być sytuacja w której się znalazłam. Kiedy obładowana zakupami w godzinach szczytu wsiadłam do jednego z autobusów MPK w Nowym Sączu. Kompletnie nie wiem do jakiej szkoły chodzili chłopcy, którzy obgadywali tą dziewczynę. Natomiast obgadywana dziewczyna chodziła do I LO.
Nigdy nie wiecie, kto za wami siedzi. Nigdy też nie wiecie kto przed wami siedzi. Najlepiej w takich miejscach nie rozmawiać o takich sprawach. Właśnie teraz przypomniała mi się sytuacja, kiedy byłam młoda i jeździłam pociągiem do szkoły. Wszyscy chyba wiedzą, jak wyglądają stare, żółto – granatowe pociągi. Wielkie plastikowe siedzenia, małe okna i potworny hałas. Siedząc na takim krześle nigdy nie wiadomo kto siedzi za nami, albo przed nami, ponieważ oparcia są bardzo wysokie i sięgają za głowę. W takim właśnie pociągu jadąc z koleżanką do szkoły obgadywałam jedną z nauczycielek. Epitety leciały takie, ze aż uszły więdły. Prześcigałyśmy się z Kaśką, która bardziej zbluzga profesorkę. Kompletnie nie wiedziałam, że ta „piła” siedzi za nami. No bo skąd? Jak siedzenia są wysokie. Jak gdyby nigdy nic dojechałyśmy z koleżanką do Starego Sącza, wysiadłyśmy i poszłyśmy do szkoły.
W szkole było nudno jak nie wiem co. Nic się nie działo, a że razem z Kaśką byłyśmy szkolnymi rozbójnikami, szukałyśmy dziury w płocie. Ta dziura nas sama znalazła na jednej z lekcji. Przez nas cała klasa miała karny sprawdzian, większość oczywiście dostała dwóje. Od tamtego czasu nigdy więcej nie obgadywałam moich nauczycielek, czy wykładowców. Nawet na studiach.
Dlatego jeśli Ci chłopcy, którzy twierdzili, że „ta laska jest pusta, a jak się nawali, to niezłe jazdy odstawia” niech wiedzą, że nie tylko ja słyszałam ich rozmowę, ale także pewna kobieta, która przede mną siedziała i okazała się matką tej „laski”. O czym dowiedziałam się gdy obgadywacze wysiedli z autobusu.
Każdy z was może skomentować felieton, wystarczy się zalogować na naszym portalu.
redakcja.