2010-05-20 01:18:46Cięta Angielska
2010-03-30 21:58:32Czas nie leczy ran
2010-03-22 20:51:17Iga Hedwig - moja refleksja po jej śmierci
2010-03-21 20:17:21Kiedy związek się rozpada...
2010-03-16 20:51:35Co z tą wiosną?
2010-03-04 20:11:21Łup łup łup i koło do wymiany.
2010-02-23 20:35:24Uważaj co mówisz. Licz się z tym ze ktoś to usłyszy.
2010-02-22 20:44:46Grosz groszowi nie równy?
Problem o którym dziś piszę pojawia się każdego roku po zimie. Kiedy śniegi topnieją, ulice robią się znowu czarne dziury w nich wyrastają jak grzyby po deszczu. O ile główne trasy w Nowym Sączu są bez zarzutów o tyle te boczne drogi, a nawet osiedlowe są w opłakanym stanie i kierowcy po nich jeżdżą slalomem.
Kilka dni temu jedna z moich znajomych wyjechała samochodem do pracy. Niestety do pracy się spóźniła, bo koło jej samochodu najzwyczajniej w świecie urwało się na jednej z dziur i spędziła kilkadziesiąt minut czekając na policję. Panowie w mundurach zrobili zdjęcia i kazali się zgłosić mojej znajomej do zarządu dróg.
Problemu takiego by nie było, gdyby nie to, że zamiast wyremontować daną ulicę robotnicy po prostu ja łatają. Większość ulic w Nowym Sączu wygląda tak, że łata na łacie łatą pogania.
Mamy marzec, dlatego przenieśmy się w czasie nieco dalej. Załóżmy że jest mroźny grudzień 2010, za oknem pada śnieg. Dzień później ulice, oczywiście te mniej uczęszczane przez samochody, są białe. Drogowcy widocznie zapomnieli je odśnieżyć. Kiedy przychodzi dodatnia temperatura, roztopiony śnieg, czy woda, wdziera się w niewielkie szczeliny w jezdni niczym kot pod ciepłą kołdrę. Kiedy znowu chwyta mróz, zamraża ową wodę w szczelinach rozsadzając asfalt. Później znowu przychodzi ocieplenie i woda, która wdziera się w szczeliny wypłukuje asfalt. Tak się tworzy dziura.
Niestety nie mam dobrej rady dla kierowców. Chyba jedyna jaką mogę dać, jako kierowniczka – zostawcie samochód pod blokiem, do pracy jedźcie autobusem. Naprawa zniszczonego koła mojej koleżanki kosztowała 500 złotych.