2010-05-20 01:18:46Cięta Angielska
2010-03-30 21:58:32Czas nie leczy ran
2010-03-22 20:51:17Iga Hedwig - moja refleksja po jej śmierci
2010-03-21 20:17:21Kiedy związek się rozpada...
2010-03-16 20:51:35Co z tą wiosną?
2010-03-04 20:11:21Łup łup łup i koło do wymiany.
2010-02-23 20:35:24Uważaj co mówisz. Licz się z tym ze ktoś to usłyszy.
2010-02-22 20:44:46Grosz groszowi nie równy?
Ta wiadomość mną wstrząsnęła. Kilka dni temu przeczytałam na wielu portalach, między innymi tez na Radiu eN, że Iga Hedwig nie żyje. Wszyscy wiemy o tym, że walczyła z ciężką chorobą. Nie znałam jej osobiście. Jednak, kiedy umiera, ktoś kto można powiedzieć jest twoim rówieśnikiem, człowiek ma dziwne odczucia.
Przypomniało mi się jak umarła moja koleżanka z klasy, już jakiś czas po maturze. A dokładnie rok. Kiedy przez cały rok nasza klasa nie mogła się zebrać żeby się umówić i spotkać, tak na pogrzeb Anki przyszli wszyscy. Miała raka. Złośliwego. Z tego co przeczytałam na różnych portalach Iga Hdwig walczyła przez 4 lata. Wyobraźcie sobie, że macie 19 lat, cały świat stoi przed wami otworem, a tu nagle diagnoza. – Nieuleczalna choroba. Dramat, żal, smutek i myśli. Czego jeszcze nie zrobiłam? Co mogę zrobić, z kim się spotkać, gdzie pojechać. Ale nie Iga. Ona we wigilię 2005 żegnała się z rodziną. Jak moi znajomi mi mówili, którzy ją znali, była pogodzona ze śmiercią.
Człowiek dziwnie się czuje, kiedy umierają młodsi od niego. Może dziwnie to źle powiedziane. Nie wiem jak wy, ale ja myślę że umierać powinni starzy ludzie, a nie ci młodzi, którzy mają przed sobą całe życie. Takich ludzi jak Iga jest mnóstwo. Codziennie umiera ktoś młody, kto powinien mieć przed sobą kawał życia. Jedni giną w wypadkach samochodowych, a inni umierają na ciężkie śmiertelne choroby.
Pomimo że nie znałam Igi osobiście łączę się w żalu z rodziną. Miejmy nadzieje, że tam gdzie jest teraz, będzie jej lepiej. Widocznie Ten na górze tak chciał. Mam nadzieje że nie tylko mnie historia tej dziewczyny poruszyła. Jeśli nie – to przeczytajcie fragment zamieszczony przez portal sadeczanin.info
„Cztery lata temu dzięki pomocy wielu ludzi i instytucji, którzy brali udział w licznych zbiórkach pieniędzy na jej operację, dzięki lekarzom i rehabilitantom udało się Idze oszukać śmierć. W święta Bożego Narodzenia 2005 r. , gdy przyszedł pierwszy kryzys choroby, pogodzona z losem, żegnała się z najbliższymi. Jej życie podtrzymywał tlen, leki i niesamowita wola życia. Do końca wierzyła, że stanie się cud i że nie przyszedł jeszcze jej czas. I znalazł się dawca. Po przeszczepie płuc w szpitalu publicznym AKH w Wiedniu Iga szybko nabierała sił, promieniała, żyła tak jakby na zawsze oszukała chorobę. Uprawiała sport, nadrabiała zaległości szkolne, nawiązywała nowe przyjaźnie.
Od kilku miesięcy było jednak wiadomo, że ta młoda, ładna kobieta czekała, jak przed czterema laty, na upragniony telefon z wiedeńskiej kliniki, że są dla niej zdrowe płuca. Te, które lekarze przeszczepili jej w 2006 roku, niszczone przez chorobę coraz bardziej słabły. Drugi przeszczep odbył się w wiedeńskiej klinice kilka tygodni temu. Niestety, organizm sadeczanki zmagający się od ponad dwudziestu lat z mukowscydozą, nie podołał wyzwaniu.”
Źródło: www.sadeczanin.info